wtorek, 2 lutego 2016

NA CO CZEKAM: Animal Collective- Paint With (19.02.2016)

Zapomniałem wspomnieć o tym albumie w zestawieniu moich najbardziej oczekiwanych premier roku i uznałem, że trzeba coś z tym faktem zrobić. Nie można w końcu zignorować nowej płyty Animal Collective, zwłaszcza że Paint With zapowiada się na dużo ciekawszy projekt niż wydane w 2012 Centipide Hz. Singlowe Floridada ma chwytliwy, wpadający w ucho refren, brzmienie jednak pozostaje w klimatach dziwacznej elektroniki. Nie tak melodyjny, ale równie interesujący jest drugi udostępniony przez zespół utwór, Lying On The Grass. Uwielbiam połączenie psychodelicznej elektroniki z instrumentami dętymi, nie było więc opcji żeby ta piosenka nie przypadła mi do gustu. Oby reszta Paint With utrzymała ten poziom.




poniedziałek, 1 lutego 2016

Adventure Time: Jake The Brick

     O ile temat We Bare Bears byłem w stanie ująć w jednym poście, o Adventure Time można by napisać książkę. Na obecnym etapie serial może poruszyć dowolny temat w dowolny sposób. Możliwości są właściwie nieograniczone. Zaczęło się gdzieś w piątym  sezonie,  kiedy  obecność Finna i Jake'a w każdym odcinku przestała być koniecznością. Serial zaczął coraz częściej skupiać się na poważnych problemach filozoficznych, a także nad rolą sztuki i źródłach ludzkiej inspiracji, w jakiś magiczny sposób nadal przykuwając zainteresowanie najmłodszych widzów. Można by przywoływać dziesiątki odcinków, które niosą ze sobą mniej lub bardziej głęboki przekaz, ja jednak skupię się na moim ulubionym- Jake The Brick.
     Fabuła nie jest specjalnie skomplikowana: otóż marzeniem Jake'a zawsze było zostanie cegłą w walącym się murze, w chwili jego upadku. Kiedy znajduje ruinę nadającą się do tej roli, przybiera kształt cegły i czeka. Okazuje się jednak, że to zajęcie nie jest równie interesujący jak podejrzewał, zabija więc czas komentując wydarzenia odbywające się na łące. Finn przysłuchuje się wszystkiemu przez komunikator, a w pewnym momencie postanawia zrobić z opowieści Jake'a audycję radiową . Przez połowę odcinka oglądamy więc ujęcia znanych nam postaci wsłuchanych w jego narrację. Jest to kreatywny sposób na przypomnienie wszystkich prowadzonych wątków. W końcu Jake, dzięki poruszającej walce zająca z naturą zdaje sobie sprawę, że są piękniejsze rzeczy w życiu niż siedzenie w walącym się murze, który oczywiście upada w sekundę po opuszczenia go przez Jake'a.
        Uwielbiam ten odcinek z kilku powodów. Pierwszym jest nastrój. Nie przypominam sobie momentu w którym byłem równie zrelaksowany oglądając serial, a jednocześnie tak poruszony opowiadaną historią. Wolniejsze tempo akcji narzucone jest już na samym początku. Pierwsze dwie minuty to pokazanie podróży Finna, bez ani jednej linijki dialogu. Kiedy jednak rozpoczyna się właściwa akcja, wszystko ulega zmianie- najważniejsza staje się narracja Jake'a. Towarzyszące jej ujęcia wsłuchanych mieszkańców Ooooo tylko pomaga utożsamić się z bohaterami, a ich wyciszenie i spokój jest wręcz zaraźliwy. Pokazanie bohaterów zajmujących się swoimi sprawami, lub zwyczajnie skupionych na słuchowisku niezwykle dodaje realizmu przedstawionemu światu. Uwielbiam również jaki przekaz niesie za sobą Jake The Brick. I nie mówią tu tylko o tym co skłoniło Jake'a do zaprzestania swojego eksperymentu, raczej tym co prezentuje sobą cała formuła odcinka, która jeszcze dziesięć lat temu byłaby nie do pomyślenia w animacji dla dzieci. Jest to jeden z momentów pokazujących jak wielką swobodę twórczą mają artyści w dzisiejszych czasach. Oraz,  że wykorzystują tę swobodę w odpowiedni sposób. Pozwala im ona na przekazanie morału za pomocą obrazu i nastroju, a nie przez wymuszone kwestie bohaterów, które mają wprost mówić nam jak mamy się czuć (Family Guy...). Więc czego może nauczyć nas Jake The Brick? Na przykład tego, że piękno można dostrzec nawet w pozornie nieistotnych sytuacjach, na które nie zwracamy uwagi w dzisiejszym sposobie życia. Potrzeba po prostu czasu aby przyjrzeć się pewnym sprawom, wyłączyć się ze świata, zatrzymać w miejscu i po prostu obserwować. Brzmi to banalnie, podobny motyw poruszało już dziesiątki filmów, choćby American Beauty. Jednak najważniejszy jest sposób w jaki dany temat został przedstawiony. I przynajmniej dla mnie, dramat zająca jest dużo bardziej przekonująca niż foliowa reklamówka tańcząca na wietrze. Jake The Brick wytwarza bardziej wiarygodną atmosferę. Kiedy widzimy mieszkańców Ooooo poruszonych historią jednego leśnego stworzenia, od razu przybiera ona w naszych oczach na wartości. Skoro oni traktują tę sprawę równie poważnie jak wydarzenia tak dramatycznych odcinków jak Something Big, albo The Comet, to my także powinniśmy.
Jednak wprowadzenie narracji Jake'a na fale radiowe, poza pretekstem do zaangażowania w historię postaci ze wszystkich krańców Oooooo, ma jeszcze jedną funkcję- pokazuje jak wiele do zaoferowania mają audycje radiowe i podcasty. Dzieci w dzisiejszych czasach są nieco rozpuszczone przez animację i efekty specjalne. Często są tak szczegółowe i realistyczne, że pozostawiają niewiele miejsca dla wyobraźni. W przeciwieństwie do słuchowisk radiowych. Prawdopodobnie żaden słuchacz nie byłby równie zaangażowany w wydarzenia, gdyby miał je oglądać na żywo (mało kto ma cierpliwość śledzić walkę zająca z siłami natury przez dwanaście godzin). Dobrze więc, że ktoś przypomina o medium które dla wielu ludzi traci wartość.
Właśnie te elementy sprawiły, że Jake The Brick jest tak wyjątkowym odcinkiem. Morał dostarczony w ostatniej minucie jest już tylko sympatycznym podsumowaniem całości. Mimo żmudnych zmagań zająca, jeleń ostatecznie niszczy jego dom (co wywołuje grobową ciszę przed odbiornikami w całym Ooooo). Jednak zwierzak pozostaje niewzruszony. Z zadowoleniem rozgaszcza się w nowym mieszkaniu urządzonym zaraz obok ruiny poprzedniego. Nie rozpacza nad tym co utracił, nie żałuje zmarnowanej pracy i  natychmiastowo oswaja się z nową sytuacją. Może to lekka nadinterpretacja, ale chyba Jake doszedł do podobnych wniosków. Podekscytowany opuszcza mur, przekazując lekcję zająca: nie należy bać się nowych doświadczeń, a każde wyzwanie rzucone przez życie traktować jako szansę. Nie jest to morał otwierający ludziom oczy i zmieniający sposób myślenia, odcinek potrzebował po prostu jakiejś konkluzji.
       Na koniec chciałbym tylko wspomnieć jak bardzo się cieszę, że Jake The Brick wygrał w zeszłym roku nagrodę Emmy. Oryginalny pomysł i pełne wykorzystanie jego potencjału są więc w stanie docenić nie tylko widzowie ( niby nic w tym dziwnego, ale Oscary dla filmów animowanych wciąż są właściwie żartem). Adventure Time nadal utrzymuje wysoką oglądalność, a coraz więcej animacji zmierza w podobnie eksperymentalne kierunki (Steven Universe w Alone Together, czy też miniserial Over The Garden Wall). I wygląda na to, że ten trend nie ulegnie zmianie przez następne lata. A przynajmniej mam taką nadzieję.

Inne Obserwacje:
  • Tak, to forma ukradziona z recenzji na The A.V. Club. Raczej nie będą mieli pretensji, zwłaszcza, że nikt tej recenzji nie przeczyta
  • Uwielbiam animację w pierwszych dwóch minutach odcinka. Zwykle ni jestem wielkim fanem kolorów używanych w Adventure Time, jednak tutaj krajobrazy wyglądają cudownie
  • Zamierzam napisać podobny post zestawiając odcinki Astral Plane i The Comet, dwa inne interesujące momenty szóstego sezonu