niedziela, 24 stycznia 2016

NA CO CZEKAM (Premiery 2016)

 

1.  LCD SOUNDSYSTEM - ...

Rozpisałem się już na ten temat w poprzednim poście, więc nie dodam tu już zbyt wiele. Nie podano jeszcze daty premiery tego albumu, tytułu, ani żadnego utworu promującego, wszystkie informacje pochodzą z jednego postu udostępnionym na stronie zespołu, na cokolwiek więcej prawdopodobnie przyjdzie nam jeszcze poczekać parę miesięcy.

2. RADIOHEAD - ...

W tym przypadku również okładka i data premiery są nieznane nieznane. Thom Yorke zagrał jednak ostatnio krótki występ na którym zaprezentował trzy nowe akustycznie wykonane utwory. Pojawiła się również piosenka Spectre nagrana do filmu o tym samym tytule (niestety niewykorzystana). Raczej nie znajdzie się ona na nowym wydawnictwie zespołu, muzycy potwierdzali jednak wielokrotnie, że pracują nad nowym materiałem (pojawiały się nawet tytuły konkretnych utworów, np. Lift).

3. MODERAT - III  (01.04.2016)

W temacie nowej Moderata wiadomo już nieco więcej. Jest oficjalna okładka, data premiery, choć utworu promującego także jeszcze nie ma. O ile poprzednich dwóch grup nie musiałem przedstawiać, tutaj przyda się chyba parę słów wstępu. Moderat powstał przez połączenie dwóch niemieckich grup elektronicznych- Modeselektor i Apparat. Ten pierwszy zespół można kojarzyć między innymi ze świetnej kolaboracji z Thomem Yorkiem (utwór Shipwreck). Debiut Moderata miał swoje momenty (genialne A New Error i Rusty Nails), jednak całość była nieco niespójna i widać było, że zespół dopiero szuka swojego brzmienia. na II było już znacznie lepiej, muzyka stała się również dużo bardziej przystępna dla większej grupy słuchaczy. Bad Kingdom i Damage Done mają naprawdę dobre melodie, ten drugi mógłby być nawet zaaranżowany w swoim stylu przez jakiś zespół indie rockowy. Nie brakowało również nieco bardziej klasycznej elektroniki (dziesięciominutowe Milk). Płyta jest bardzo łatwym w odbiorze, dobrym wprowadzeniem do gatunku. Nie wiadomo jeszcze, czy III będzie utrzymany w podobnym stylu, osobiście nie narzekałbym gdyby Moderat nagrał coś bardziej ryzykownego.


4. STEVE MASON - MEET THE HUMANS (26.02.2016)

Steve Mason - Meet the Humans
O tym wykonawcy nie wiem zbyt wiele, natrafiłem na Masona przypadkiem, przy okazji jego ostatniego wydawnictwa Monkey Minds In the Devil's Time. Był to concept album, który niezbyt przypadł mi do gustu. Choć miało on kilka przyjemnych kompozycji, płyta jako całość była raczej przerostem formy nad treścią. Tematyczne interludia były chyba liczniejsze niż same piosenki (wszystkie piosenki były oddzielone interludiami umieszczonymi na osobnych trackach, czasami pojawiały się nawet dwa pod rząd).Jednak nowy singiel Planet Sizes sugeruje, że Steve Mason postawił raczej na spokojne, proste melodie o otaczającym nas świecie, na stronie wytwórni opisuje również Meet The Humans po prostu jako zbiór piosenek. Może nie brzmi to zbyt ambitnie, ale Steve Mason raczej nie jest najbardziej ambitnym muzykiem. Najlepiej wychodzą mu proste, melodyjne utwory w niezbyt skomplikowanej aranżacji i jak na razie wygląda, że na tym przede wszystkim się skupił tworząc Meet The Humans.







5. KULT -

Zespół nie udzielił jeszcze zbyt wielu informacji na temat następcy Prosto. Płyta jest w trakcie nagrywania więc najprawdopodobniej ukaże się dopiero w drugiej połowie roku. Przygotowano 21 nowych kompozycji i niewykluczone, że na nowym krążku znajdą się niemal wszystkie z nich. Kult ma zwyczaj upychania na płytach bardzo dużej ilości utworów, wśród których zawsze znajdzie się kilka nadających się najwyżej jako B- Side. Przez to mało jest w dorobku Kultu płyt doskonałych od początku do końca. Taki status ma według mnie tylko Spokojnie (na której jest tylko dziewięć utworów). Wiem, że odrobinę zbaczam z tematu, ale o nowym wydawnictwie nie da się jeszcze powiedzieć zbyt wiele. Mam jedynie nadzieję, że zespół dobrze oceni które utwory są warte aby się na nim znaleźć.

6. HEXVESSEL - WHEN WE ARE DEATH (29.01.2016)


Jedynym wydawnictwem Hexvessel jakiego dotychczas słuchałem jest utrzymany w klimacie psychodelicznego rocka Iron Marsch, otwierany dwunastominutowym Masks of the Universe.             Cosmic Truth, pierwszy utwór promujący When We Are Dead, jest już w zupełnie innym stylu- spokojny, nastrojowy, oparty na prostym motywie na pianinie. Interesujący, choć mam nadzieję, że Finlandczycy pozostaną raczej w klimatach Iron Marsch.





Dame Fortune 7. RJD2 - DAME FORTUNE (25.03.2016)

RJD2 zasłynął dzięki debiutowi Deadringer i piosence Ghostwriter. Tworzy instrumental hip hop, jego płyty są niezwykle spójne, Deadringer słucha się niczym soundtrack do filmu. Większość utworów ma w sobie coś hipnotyzującego i jest na swój sposób odprężająca. Choć nigdy żaden jego album nie uzyskał takiego statusu jak Deadringer, nowy singiel Peace of What jest jednym z najlepszych piosenek jakie RJD2 wydał od wielu lat. PO cichu liczę, że ten album przywróci mu utraconą rozpoznawalność.

 

8. WEEZER - WEEZER (01.04.2016)

Nie słuchałem Weezera nim usłyszałem utwór promujący ich nowe wydawnictwo. Lata ich największe popularności przypadają z tego co wiem na późne lata 90-te, więc dużo za wcześnie, żebym mógł kojarzyć ich z radia. Prawdopodobnie znałem wcześniej takie piosenki jak Say It Ain't So, nie przykuły one po prostu mojej uwagi. I szczerze mówiąc, podobnie jest z większością twórczości Weezera, bardziej szanuję ten zespół niż faktycznie go słucham. Jednak inaczej jest w przypadku ich nowego wydawnictwa. Jak na razie wszystkie trzy wydane piosenki przypadły mi do gustu, zwłaszcza niezwykle chwytliwe Thank God For Girls. Nie rozumiem krytyki wobec tej piosenki, ani faktu że nie stała się jeszcze radiowym hitem. Przynajmniej według mnie, jest o wiele przystępniejsza niż wiele popularnych kawałków Weezera. Do You Wanna Get High i King of The World może nie mają równie nośnych refrenów, ale również nie zawodzą. Nie mam chyba tak wysoko postanowionych oczekiwań wobec tej płyty, jak bardziej oddani fani liczący na wielki powrót Weezera do formy sprzed kilku lat, zwłaszcza że nie słuchałem ich ostatnich dokonań. Możliwe, że ten album mnie do tego zachęci.

 
 
 

9. MACKLEMORE & RYAN LEWIS - THIS UNRULY MESS I MADE      (26.02.2016)


Macklemore'a zna każdy, dzięki Thrift Shop, Can't Hold Us i Same Love, trzem świetnym utworom promującym jego poprzedni album The Heist, który zdobył raczej mieszane oceny. Z jednej strony, każda piosenka ma przekaz, a słowa to nie tylko zlepek przypadkowych rymów, jak się często zdarza. Było dużo komedii, ale też wypowiedzi na temat ważnych problemów społecznych. To co ciągnęło The Heist w dół, i wygląda na to że będzie ciągnąć również This Unruly Mess I Made, to partie instrumentalne. Macklemore często skutecznie odwraca od nich uwagę swoim wokalem, ale nie da się zignorować plastikowego brzmienia Gold ani produkcji w Cowboy Boots (nie mam nic przeciwko eksperymentom z muzyką country, ale w Cowboy Boots gitary są przytłumione, aby utwór brzmiał bardziej popowo, co jak dla mnie mija się z celem, traci cały klimat który wpływy country miały uzyskać). Pierwszy singiel promujący nowy album, Downtown, niespecjalnie wzbudził moje zainteresowanie. Była to kolejna piosenka stworzona na fali popularności Uptown Funk, ale wypruta ze wszystkiego co mogłoby zapaść słuchaczowi w pamięć. Dużo lepiej sprawa wyglądała w Growing Up, poruszającej piosence, którą polecam po zwłaszcza fanom Same Love. Najnowszy singiel, White Privilege II również dzięki poruszającym wersom Macklemore'a odwraca uwagę od faktu, że muzycznie zbyt wiele się przez te osiem minut nie dzieje. Jednak to już standard. Od This Unruly Mess I Made nie oczekuję niczego przełomowego, ale przynajmniej kilku piosenek na poziomie Growing Up.




10. SUFJAN STEVENS - ILLINOISE (REEDYCJA) (01.04.2016)


Wiem, tutaj trochę oszukuję, bo to żadna premiera, Illinoise obchodzi wkrótce dziesiąte urodziny. Nie ukrywam jednak, że bardzo czekam na premierę tej reedycji. Bardzo ciężko jest obecnie dostać tą płytę na winylu, ze względu na problemy prawne jakie napotkał Sufjan Stevens po umieszczeniu bohatera Marvela na okładce. Jednak w końcu pierwotna wersja okładki znów trafi do sprzedaży, wraz z pięknym nowym wydaniem z płytami w dwóch kolorach, niebieskim i białym. Stevens jest ostatnio kojarzony głównie ze swojego najnowszego wydawnictwa, Carrie & Lowell, które szczerze mówiąc nie przekonuje mnie tak bardzo jak Illinoise.  Przepadam jednak bardziej za tymi majestatycznymi orkiestralnymi brzmieniami niż za akustyczną, wyciszoną stroną jego twórczości. Choć rozumiem ideę Carrie & Lowell, jest to płyta o bardzo smutnej i osobistej tematyce, jaką była śmierć matki muzyka. Brzmienie Illinoise zwyczajnie by tam nie pasowało. Jeśli kogoś nie zachęciły piosenki z najnowszej płyty Stevensa, polecam przesłuchanie Illinoise, w mojej opinii, jednej z ważniejszych płyt nowego tysiąclecia.
 
 

             


 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz